Brutaż

brutaż
Hasło „techno impreza” na naszym krajowym podwórku w najlepszym wypadku kojarzy się z mitycznymi, trwającymi do 10 rano afterami w jednej ze znanych stołecznych trupiarni. Ten stereotyp od ponad roku skutecznie przełamuje ekipa odpowiedzialna za cykl Brutaż. Chłopcy podczas kilkunastu edycji zaliczyli większość ważnych warszawskich klubów, a w ramach gościnnych występów wpadli też do Poznania (planują też wpaść do Krakowa). Mimo tej regularności nie ma mowy o rozmienianiu się na drobne i coraz modniejszym graniu z iPoda – na Brutażu króluje winyl, a zamiast utargu na barze liczy się sama muzyka. Dba o nią międzypokoleniowa reprezentacja ogólnopolskiej sceny i coraz chętniej zapraszani goście z zagranicy. Brutaż nominujemy więc za konsekwentne unikanie biznesowej kalkulacji, a przede wszystkim za świetną atmosferę i najlepszą, choć często okrutną muzykę.