PRO8L3M

 

„Nie puszczaj. To jakaś hipsterska zajawka”, powiedział mi koleżka prawilniak, kiedy odpalałem PRO8L3M. Posłuchał jednak i wsiąkł. „Nie, to nie dla mnie. Nie lubię polskiego rapu”, broniła się kumpela, która oprócz elektronicznej awangardy ceni sobie tylko amerykański underground. Posłuchała jednak i wsiąkła. „No i co w tym będzie takiego innego? Znów gadka z podwórka ze skrzypcami w tle”, zarzekał się zgredziały nieco znajomek-panczur. Wsiąkł szybciej niż tamta dwójka. Z projektem powołanym do życia przez Oskara i Steeza jest bowiem ten problem, że gdy dacie mu jedną choćby szansę, to trudno będzie wam wyrwać się z jego objęć. Trudno też nabyć któryś z krążków duetu, bo i zeszłoroczna EP-ka, i tegoroczny mikstape rozeszły się na pniu. Od czego jednak mamy internet? Mnie ostatnimi czasy sieć służy głównie do rozsiewania wirusa z ósemką i trójką w nazwie; do słuchania ciętych, dosadnych wersów rapera i na wskroś nowoczesnych podkładów zbudowanych (w przypadku ich najnowszego wydawnictwa w całości) na samplach z polskiej ejtisowej muzyki rozrywkowej. Zanim więc za kilka miesięcy wyjdzie długogrający debiut składu, warto sprawdzić, jak muzycy radzą sobie na żywo. Okazji ku temu dostarcza tegoroczny mockument Jana Houloubka „Pocztówki z Republiki Absurdu” i trwająca właśnie trasa po Polsce. Na równie rozległej co różnorodnej krajowej scenie hiphopowej A.D. 2014 PRO8L3M jest dowodem na to, że prawdziwy indywidualizm i siła drzemią w podziemiu.

Laureat w kategorii Artysta roku 2014